Za pięć dni przyjdzie po ciebie...

11:05



Chyba każdy zna mrożącą krew w żyłach historię o Krwawej Mary. Z wszystkich jej wersji bardzo ciężko jest określić tę prawdziwą, od której wszystko się zaczęło. James Dawson pokazuje nam opowieść o dziewczynie, pojawiającej się w lustrze na wezwanie, z całkiem innej perspektywy. Kieruje ją na zupełnie inne tory i ze zwykłej anegdotki robi coś naprawdę przerażającego i dość autentycznego.

Do tej pory miałam styczność z horrorami tylko w wersji filmowej. Wiadomo, że dla każdego stanowią one nieodłączny element spotkań z przyjaciółmi czy nudnych, dłużących się wieczorów. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale osobiście bardzo lubię się bać. Intrygują mnie straszne historie i tajemnicze wydarzenia, więc kiedy nadarzyła się okazja, nie mogąc powstrzymać ciekawości, sięgnęłam po mój pierwszy horror w wersji książkowej. Rzeczą oczywistą jest, że w historiach grozy główną rolę odgrywają emocje, bo to one wywołują w człowieku strach. W książkach uczucia te są spotęgowane, a co za tym idzie niepokój także uderza ze zdwojoną siłą. Spodziewałam się więc, że czytanie horroru nie do końca będzie takie same jak oglądanie go, że ta książka napędzi mi niezłego stracha i zapamiętam ją na długo. Tak też się stało.

Trójka nastoletnich przyjaciół w noc Halloween przyzywa ducha legendarnej Krwawej Mary. To, co miało być zabawą, zmienia się w koszmar i dramatyczną walkę o przetrwanie. Bobby, jej przyjaciółka Naya i przystojny Caine muszą się zmierzyć z nawiedzającą ich w snach upiorną siłą mieszkającą po drugiej stronie lustra. Nastolatkowie odkrywają tajemnicę z połowy XX wieku. Odnajdują jedyną ofiarę, która umknęła Krwawej Mary i od lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Czego upiór pragnie naprawdę – ukojenia czy zemsty?

Najważniejszym detalem całej tej historii jest atmosfera, którą tworzy autor. Nie ma chyba lepszego połączenia niż deszczowa, zanurzona we mgle Anglia, stary cmentarz, psychiatryk i akademik na stromym klifie, będący idealnym tłem dla rozgrywających się wydarzeń. Widać, że pan Dawson ma wprawę w pisaniu horrorów młodzieżowych. Sprawnie operuje akcją i przez cały czas trzyma czytelnika w napięciu. Już pierwsze strony zagnieździły gdzieś we mnie prawdziwy niepokój, który z każdą kolejną kartką się powiększał. Wydaje mi się, że ta książka ma w sobie coś takiego, co nie pozwala nam o niej zapomnieć. Mam tu na myśli jej oddziaływanie na człowieka. Czytałam ją, wczuwałam się w historię, a kiedy wracałam do codziennych obowiązków, bez przerwy o niej myślałam i gorączkowo unikałam luster.

"Duchy to zwykłe bujdy. Mantra, która wiele razy pomagała jej zapaść w sen, gdy nocą coś skrobało w rurach albo gałęzie drzew ocierały się o okno, nagle straciła sens. Duchy istniały-oboje ją widzieli. Bobbie przeniosła się do świata, w którym wymysły stają się rzeczywistością."

Muszę przyznać, że autor całkiem nieźle poradził sobie z prowadzeniem narracji z punktu widzenia głównej bohaterki. Myślałam, że mężczyźnie ciężko będzie utożsamić się z walczącą z siłami nadnaturalnymi nastolatką, która jednocześnie przeżywa swoją pierwszą miłość, ale myliłam się, bo wyszło mu to naprawdę dobrze. Samą Bobbie bardzo polubiłam. Reprezentuje sobą postać skrytą, cichą, patrzącą na świat z dystansem, bezproblemową, inteligentną,  która niejednokrotnie rozbawia i wzbudza podziw. Z pozoru jest wrażliwą, delikatną, niedocenianą przez matkę dziewczyną, a tak naprawdę w całej tej historii to ona wykazuje się największą odwagą. Wzbudza w czytelniku sympatię samym swoim sposobem bycia. 

"Co było makabrycznego w myśli, że każdy musiał kiedyś umrzeć i nie było w tym nic dziwnego? To ludzie żywi tak naprawdę doświadczali śmierci. Dlatego właśnie Bobbie nie mogła jeszcze pożegnać się z życiem."

Zabrakło mi jednak głębszego nawiązania do pozostałych bohaterów. Byli oni, że tak powiem, nijacy. Co prawda do Nayi, najlepszej przyjaciółki Bobbie, nie mam jakichś większych zastrzeżeń: miła, wesoła, dynamiczna, ciekawa świata. Jednak Caine jakoś specjalnie do mnie nie przemówił. Cała reszta również mnie nie zachwyciła. Nie było w nich znaczącej iskry, czegoś co sprawiłoby, że zostaliby w mojej pamięci na dłużej. Mimo wszystko uważam, że Bobbie, Naya i Caine całkiem dobrze się dopełniali. Razem stworzyli naznaczone trio, zdolne do rozwikłania całej tej tajemnicy.

Jak już wcześniej wspomniałam, Dawson jest bardzo dobry w tym, co robi. Całą tę historię dopiął na ostatni guzik. Jak na horror przystało, wszystkie fakty (oczywiście każdy jeden bardziej przerażający od poprzedniego) połączyły się ze sobą i stworzyły jasne, przejrzyste wyjaśnienie całej sprawy. Dostrzegłam pewną schematyczność, ale w horrorach to przecież normalne. Każdy z nich ma swoją tajemnicę z haczykiem, który wychodzi na jaw, kiedy wszystko zaczyna wracać do normy. Nie mogło zabraknąć oczywiście otwartego zakończenia, jednocześnie przerażającego i odbierającego nadzieję na kolejną część. 

Główny wątek, a mianowicie zagadka życia i śmierci Mary Worthington, jest  owiany mroczną tajemnicą.  Są w książce momenty, w których, przez sny Bobbie, jesteśmy przenoszeni do XIX wieku i możemy stać się naocznymi świadkami nasyconego samotnością życia Mary. W tamtym świecie smutek i odrzucenie wywołują w człowieku ogromne współczucie. Empatyczni ludzie w wielkim stopniu odczują, jak bardzo zagubioną dziewczyną była. Dostrzegą sens zgubnej nadziei, która została jej podarowana, a zaraz potem okrutnie odebrana.

"Gdy ktoś popełnia samobójstwo, niewykorzystany potencjał tej osoby sprawia, że zostają po niej tylko i wyłącznie niedokończone sprawy."

"Wypowiedz jej imię" to obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów horrorów młodzieżowych oraz dla każdego, kto lubi czuć złowieszczy dreszczyk emocji. Podczas jej czytania czułam się podobnie, jak wtedy, kiedy brnęłam przez strony "Wybranych" autorstwa C.J. Daugherty, tylko że w tym przypadku było znacznie więcej strachu. Mimo, że ta historia ma tylko jedną główną bohaterkę, opowiada o dwóch dziewczynach, których losy zostały skrzyżowane. Poza wieloma zwrotami akcji jest w niej miejsce także na miłość, przyjaźń i zarówno zabawne jak i refleksyjne momenty. Uważam, że jest idealna na długi, jesienny, Halloweenowy wieczór. Jestem usatysfakcjonowana i z pewnością sięgnę po inne dzieła Jamesa Dawsona. A tymczasem pamiętajcie: NIGDY NIE WYPOWIADAJCIE JEJ IMIENIA!

★★★★★
Wyzwania:




You Might Also Like

0 komentarze

Prawa autorskie

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność autorki bloga i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna jej część nie może być rozpowszechniana lub kopiowana w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny lub inny) bez pisemnej zgody autorki. Materiały zawarte na niniejszym blogu mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

Statystyka